LinkedIn w małej firmie – czy to ma sens?

LinkedIn to serwis społecznościowy skoncentrowany na biznesie. Ale czy sprawdzi się także w małej firmie? Wbrew pozorom takie pytanie nie jest pozbawione sensu. LinkedIn posiada wiele narzędzi dla dużych firm, podczas gdy małym może być w tym portalu nieco trudniej.

W tym tekście nie omówię wszystkich aspektów aktywności na LinkedIn – zainteresowanych tematem zapraszam na nasze szkolenia internetowe z LinkedIn oraz stacjonarne (realizowane na życzenie). Tutaj chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii i rozpatrzyć je właśnie w kontekście małych firm. Mam na myśli organizacje naprawdę małe, czyli firmy jednoosobowe oraz zatrudniające maksymalnie kilku pracowników.

Na początek jednak małe zastrzeżenie. Czym właściwie jest LinkedIn? Wśród osób, które nie korzystają z tego serwisu, wciąż pokutuje przekonanie, że jest to głównie portal rekrutacyjny. Warto więc podkreślić, że obecnie jest to tylko jeden z wielu aspektów tego portalu społecznościowego. Dziś LinkedIn pod wieloma względami upodobnił się do Facebooka, z tą różnicą, że koncentruje się na tematach związanych z biznesem. Za pośrednictwem LinkedIn można więc pozyskiwać nie tylko pracowników (lub szukać pracodawcy), ale też nawiązywać współprace biznesowe i pozyskiwać klientów (szczególnie biznesowych – b2b).

Bariera nr 1 – opcje płatne na LinkedIn

LinkedIn jest – generalnie – bezpłatny. Możemy na nim za darmo się zarejestrować, założyć profil firmy, publikować posty (zarówno z konta personalnego, jak i firmowego), a nawet bezpłatnie zamieszczać oferty pracy. Jednak zaawansowane narzędzia sprzedażowe, jak i rekrutacyjne, są już dostępne w miesięcznych subskrypcjach.

Korzystanie z tych opcji zwiększa możliwości zaawansowanego wyszukiwania użytkowników (np. kandydatów do pracy lub potencjalnych klientów), a także pozwala na wysyłanie wiadomości do osób, które nie należą do naszej sieci kontaktów (czyli: możemy wysyłać wiadomości do nieznajomych). Tutaj jednak natrafiamy na pierwszą barierę – każde takie narzędzie wymaga oddzielnej subskrypcji, która kosztuje kilkaset złotych miesięcznie. Dlatego też opcje płatne są godne polecenia przede wszystkim dla większych firm i/lub takich, które wykorzystują możliwości tego portalu bardzo intensywnie.

Oczywiście płatne jest także zamieszczanie reklam na LinkedIn. Niestety, trzeba wziąć pod uwagę, że koszt jednego kliknięcia w tym portalu może być ok. 4 razy wyższy w porównaniu z podobną kampanią na Facebooku. Wciąż musimy też płacić w euro lub w dolarach – na LinkedIn niedostępne są płatności w złotówkach.

Bariera nr 2 – zasięgi na LinkedIn

Dobra wiadomość jest taka, że jeśli nie chcesz, nie musisz korzystać z jakichkolwiek opcji płatnych na LinkedIn. Jeśli będziesz publikować atrakcyjne (tzn. wzbudzające zainteresowanie) treści, algorytm tego portalu społecznościowego będzie je eksponował bez dodatkowych opłat. Problem w tym, że… – no właśnie! Tu natrafiamy na barierę nr 2.

To, jak algorytm LinkedIn zareaguje na nasz wpis, zależy od wielu elementów. Istotnym czynnikiem są jednak reakcje innych użytkowników. Reakcje (np. polubienia) postu, komentarze, a szczególnie udostępnienia zwiększają zasięg danego wpisu. Teoretycznie ta popularność zależy od tego, na ile dany post jest interesujący dla społeczności (wiadomo – ludzie klikają w to, co ich interesuje). Niestety, w praktyce znaczenie ma coś jeszcze. Im większa jest nasza sieć kontaktów, na tym większe zasięgi możemy liczyć.

Im większa firma, tym więcej jest w stanie zyskać na takiej konstrukcji algorytmu. Jeśli duża firma zaangażuje swoich pracowników w działania wizerunkowe na LinkedIn (tzw. employee advocacy), zespół wewnętrznych ambasadorów marki może udostępniać wpisy firmowe na swoich kontach personalnych. Pracownicy mogą też „lajkować” i komentować wpisy firmy. Wszystkie te działania będą przekładały się na większe zasięgi organizacji, w której pracują.

Analogicznie – trudno będzie przebić się „zasięgowo” wpisowi z firmy jednoosobowej lub takiej, która zatrudnia kilka osób. Nie jest to niemożliwe, ale jednak przypomina walkę Dawida z Goliatem. Czasem dobrym wpisem da się pokonać nawet olbrzyma, ale na co dzień jednak większa firma znajdzie się na uprzywilejowanej pozycji.

Szansa nr 1 – na LinkedIn łatwiej się przebić

Choć obecność małej firmy na LinkedIn wiąże się z pewnymi trudnościami, nie oznacza to jednak, że lepiej z tego portalu zrezygnować. Czas więc na argumenty, które są na „tak”.

Przede wszystkim – LinkedIn bardzo szybko rośnie, także w Polsce. W 2020 roku co miesiąc przybywało ok. 500.000 kont personalnych. Dynamika wciąż jest wysoka, a to oznacza, że nadal mamy dobry czas, by w tym serwisie zaistnieć.

Warto też zwrócić uwagę, że kont firmowych jest stosunkowo niewiele – w styczniu 2021 roku było ich „zaledwie” 79.000. To bardzo mało, biorąc pod uwagę, że w Polsce, w samej tylko Centralnej Ewidencji i Informacji Działalności Gospodarczej zarejestrowanych jest 2.529.000 firm, a system ten nie uwzględnia spółek handlowych.

Co nam mówią te liczby? Przede wszystkim to, że na LinkedIn wciąż jest obecnych stosunkowo niewiele firm, a skoro tak, to mamy szansę zaistnieć tam zanim zrobi to nasza konkurencja! Oznacza to również, że nawet przy niekorzystnym algorytmie, możemy mieć większe szanse przebicia się z naszymi treściami w porównaniu z Facebookiem, gdzie stron firmowych jest znacznie więcej.

Szansa nr 2 – aktywnie buduj społeczność

Co więc możemy zrobić, dysponując niewielkim (lub żadnym) zespołem pracowników, ale chcąc w pełni wykorzystać szanse, jaką daje nam LinkedIn, nie płacąc przy tym za drogie narzędzia czy reklamy? Rozwiązanie widzę jedno – musimy jeszcze aktywniej wykorzystać społecznościowe funkcje LinkedIn.

Oto kilka rzeczy, które możesz wziąć pod uwagę:

  • Dodawaj nowe posty lub artykuły na stronie firmowej co najmniej raz w tygodniu (a najlepiej częściej)
  • Udostępniaj te treści na swoim profilu personalnym (jeśli masz pracowników, zachęcaj ich, by oni również dzielili się wpisami firmowymi na swoich kontach)
  • Dbaj, by te wpisy miały charakter edukacyjny i zachęcały do dyskusji (nie powinny być to treści reklamowe)
  • Staraj się, by posty były maksymalnie różnorodne – przeplataj teksty, grafiki, nie bój się także video!
  • We wpisach używaj hashtagów (najlepiej trzech) dopasowanych do treści danego posta.

Ale LinkedIn to nie tylko własne treści. Ważne jest także obserwowanie innych osób, które np. mogłyby być potencjalnie Twoimi klientami. Zamiast stawiać na bezpośrednią sprzedaż, dbaj o relacje: szukaj odpowiednich osób, komentuj ich wpisy, prowadź rozmowy na interesujące tematy. Jak sugeruje w swoich materiałach sam LinkedIn – bardziej skup się na promocji swojej marki (buduj jej pozytywny wizerunek, służąc wsparciem i bezpłatnym doradztwem) niż na sprzedaży produktów.

Takie podejście będzie dla Twojej marki bardzo korzystne, ale pod warunkiem, że nie oczekujesz natychmiastowych efektów. Jak podaje LinkedIn, okres zwrotu z inwestycji w content marketing należy szacować na 6 miesięcy, licząc od podjęcia pierwszych tego typu działań. Dlatego bardzo ważna jest konsekwencja i budowanie społeczności wokół marki w sposób długoterminowy.

Czy więc małym firmom opłaca się aktywność na LinkedIn? Jak najbardziej tak, ale przede wszystkim wtedy, gdy naprawdę „przyłożą się” do swojej obecności w tym serwisie. Nie wystarczy być – liczy się jeszcze jakość tego, co robimy oraz zaangażowanie. Wszak nie możemy zapominać, że mówimy o portalu społecznościowym.

 

Statystyki na podst. Raportu „LinkedIn w Polsce w 2021 roku. Styczeń 2021”, Adrian Gamoń
Wskazówki LinkedIn – „Content Marketing in Times of Uncertainty”


Chcesz poszerzyć swoją wiedzę w zakresie mediów społecznościowych? Zapraszam na szkolenia: