marketing firmy szkoleniowej

Jak promować firmę szkoleniową lub konsultingową?

Jeśli chcielibyśmy promować firmę szkoleniową lub konsultingową w sposób analogiczny do marketingu produktów, w wielu przypadkach bylibyśmy skazani na porażkę. Szkolenia, zajęcia edukacyjne, czy też różnego rodzaju usługi doradcze trudno jest zwizualizować, czy choćby pokazać efekt przed i po. W kulturze obrazkowej może to stanowić pewien problem. (więcej…)

success-story-branza-slubna

Historia sukcesu małej firmy – jak pomógł Facebook?

Czy w przypadku małej firmy reklama na Facebooku może być równie skuteczna, jak w odniesieniu do dużych marek? Dla wielkich graczy media społecznościowe stanowią tylko jeden z elementów w całej machinie marketingowej. Dla małych firm to natomiast często jeden z zaledwie dwóch (obok Google AdWords) podstawowych kanałów promocji.

Jeśli szukamy potwierdzenia dla skuteczności Facebooka jako medium reklamowego, bez trudu znajdziemy w sieci przykłady kampanii, które przyniosły spektakularne zwroty z inwestycji. Możemy także odnaleźć informację prasową Facebooka, który podaje, iż: „z badania GfK wynika, że dzięki możliwości selekcjonowania odbiorców przekazu, reklama na Facebooku jest znacznie efektywniejsza od telewizyjnej. Wskaźnik ROI (zwrotu z inwestycji) wynosi w Polsce ok. 1,5 zł – dla telewizji oraz ok. 2,1 zł – dla Facebooka” (źródło).

Jeśli Facebook jest w stanie pokonać telewizję, to faktycznie jest to mocny argument na rzecz włączania mediów społecznościowych do media-planów kampanii reklamowych. Zauważmy jednak, że „success story”, które pojawiają się w sieci, dotyczą zazwyczaj dużych firm, przeznaczających na reklamę setki tysięcy złotych, a media społecznościowe stanowią najczęściej jedynie uzupełnienie dla znacznie szerszych działań promocyjnych.

Tymczasem swoich sił na Facebooku próbują także średni, mali i bardzo mali gracze. Zresztą, to ich właśnie jest najwięcej i gdyby zsumować wszystkie złotówki, jakie wspólnie przekazują Facebookowi, okazałoby się zapewne, że stanowią poważną przeciwwagę dla budżetów dużych firm. Czy jednak dla mniejszych podmiotów reklama w tym portalu społecznościowym jest równie skuteczna?

Pytanie tym bardziej zasadne, że firmy te zazwyczaj nie są w stanie wesprzeć swoich kampanii reklamą outdoorową, prasową, czy tym bardziej telewizyjną. W ich przypadku reklama na Facebooku, jest jedyną lub jedną z dwóch (z Google AdWords) form promocji branych w ogóle pod uwagę, a ich budżety reklamowe mieszczą się w granicach od 100 do 1000 zł netto miesięcznie.

Success Story z segmentu MSP

Właśnie z takimi firmami pracujemy najczęściej w Agencji Empemedia. Mają duże oczekiwania, ale obiektywnie małe budżety. Jednak dzięki długotrwałym działaniom, także one mogą osiągać bardzo dobre efekty. Aby było to możliwe, potrzebny jest jednak przemyślany sposób działania oraz, podkreślę to jeszcze raz – czas.

System, który zastosowaliśmy, sprawdził się chociażby podczas działań prowadzonych dla firmy Senstiano. Trudno o bardziej „czysty” przykład współpracy pomiędzy marką a agencją. Według mnie sytuacja była w tym przypadku niemal laboratoryjna, tzn. taka, w której wpływ innych czynników zewnętrznych mających wpływ na efekty marketingowe był ograniczony do minimum. Zresztą, oceńcie sami.

Producent obuwia tanecznego i ślubnego niedaleko Krakowa funkcjonował na rynku od wielu lat. Miał więc wyrobione know-how, swoją bazę dostawców i odbiorców. Jednak kilka lat temu (z powodów, które nie miały nic wspólnego z jakością produktów), zapadła decyzja o wystartowaniu pod nową marką.

Jako Agencja Empemedia uczestniczyliśmy w tej przemianie – zaproponowaliśmy nową nazwę dla marki: Sensatiano, a także pomogliśmy w przygotowaniu strategii marketingowej. W efekcie na rynku pojawiła się firma, która choć miała swój wieloletni dorobek, w przestrzeni publicznej wydawała się zupełnym nowicjuszem. Nikt jej nie znał, nikt o niej nie słyszał. Trzeba było zupełnie od zera zbudować jej wizerunek, rozpoznawalność, przyciągnąć klientów.

Nasze początkowe działania w ogóle nie były związane z mediami społecznościowymi. Koncentrowaliśmy się na obecności w portalach i czasopismach (chociażby przez artykuły eksperckie, informacje prasowe, reklamy). Przyniosło to efekty w postaci wzrostu świadomości marki wśród dziennikarzy oraz – ogólniej – w branży ślubnej, buty Sensatiano zyskiwały też dobrą renomę na forach internetowych, gdzie panny młode polecały sobie nawzajem marki ślubne.

Na Facebooku pojawiliśmy się dopiero po około dwóch latach, budując profil od zera (dosłownie: od zera fanów). Od początku skupiliśmy się na tym, aby spośród wszystkich kobiet na Facebooku „rekrutować” przyszłe panny młode. Dzięki odpowiedniemu targetowaniu kierowaliśmy do nich reklamy, ale celem nie było skłonienie do zakupów. Celem było zachęcenie do polubienia profilu – dzięki temu osoby te zostawały z marką na dłużej, a to dawało nam szansę wielokrotnego prezentowania oferty marki Sensatiano i budowania pozytywnych relacji z potencjalnymi klientkami.

Nie koncentrowaliśmy się przy tym wyłącznie na produktach. Publikowaliśmy treści dotyczące przygotowań do ślubu i wesela, nie tylko takie, które wiązały się z butami, czy w ogóle, ze strojem młodej pary. Materiały poradnikowe przeplataliśmy zdjęciami z sesji fotograficznej butów z udziałem profesjonalnych tancerzy, fotografiami z targów ślubnych, zdjęciami produktowymi, linkami do naszych tekstów eksperckich. Warto jednak podkreślić, że tylko niektóre wpisy dotyczyły produktów i tylko niektóre z nich były promowane jako wpisy sponsorowane. A jeśli już, to wpisy te były kierowane „do wewnątrz”, czyli do osób, które już polubiły stronę oraz do ich znajomych.

Strategia ta nie od razu przynosiła świetne efekty. Przez pierwsze miesiące żmudnie budowaliśmy bazę fanów. Ale kiedy klientki zaczęły zasypywać nas wykonanymi przez siebie i fotografów ślubnych zdjęciami swoich butów, wiedzieliśmy już, że ta „bomba z opóźnionym zapłonem” właśnie wybuchła.

W ciągu około 4 lat od zera fanów doszliśmy do 12 tysięcy, od zera wiadomości na Messengerze do kilkunastu dziennie, do tego doszły dziesiątki recenzji, a lista oczekujących klientek wydłużyła się tak bardzo, że w sezonie ślubnym na wykonanie wymarzonych bucików czeka się nawet dwa miesiące (a czasem dłużej). Ale to nie wszystko. W ubiegłym roku marka Sensatiano otworzyła w Krakowie swój pierwszy salon firmowy i sądzę, że w tym także internetowy „boom” znacznie pomógł.

Obecnie Sensatiano posiada bardzo zaangażowaną społeczność klientek na Facebooku, a od ponad roku także na Instagramie. Co ciekawe, wiele z nich wraca na profil, lajkuje i wystawia komentarze nawet długo po ślubie. Klientki doradzają sobie nawzajem (w komentarzach) odnośnie wyboru konkretnych modeli butów, obcasów, materiałów – niektóre stały się wśród swoich znajomych zaangażowanymi ambasadorkami marki. Marka rośnie w siłę dzięki autentycznym poleceniom klientek, a więc dzięki marketingowi szeptanemu w najczystszej postaci.

Nie chcę powiedzieć, że wszystkie osiągnięcia marki są zasługą działań na Facebooku. Po pierwsze i przede wszystkim – największe znaczenie ma wysoka jakość produktów.  To zawsze musi być podstawa. Po drugie – zasługa miłej, profesjonalnej i zaangażowanej obsługi klienta. Ale po trzecie – nawet najdoskonalsze produkty z najlepszą obsługą nie odniosą sukcesu, jeśli nikt się o nich nie dowie. Tymczasem znaczny wzrost świadomości marki oraz zainteresowania nią możliwy był przede wszystkim dzięki właściwemu wykorzystaniu potencjału tkwiącego w Facebooku i Instagramie.

Najpierw szukaj fanów – nie klientów

Działania, które opisałem powyżej, dają się wpisać w bardziej ogólny system, według którego pracujemy także z klientami z innych branż. Spróbujmy więc przejść na wyższy poziom ogólności.

Szczególnie wtedy, gdy dysponujemy małym budżetem, pierwszym celem działań reklamowych na Facebooku powinna być nie sprzedaż, ale pozyskanie właściwych fanów dla profilu. W ten sposób budujemy bazę odbiorców strony. Wśród wszystkich użytkowników Facebooka poszukujemy tych, którzy są najbardziej odpowiedni dla konkretnej marki.

Osobom tym powinniśmy wyświetlać nie takie reklamy, które będą bezpośrednio zachęcały do zakupu konkretnego produktu, ale takie, które sprawią, że zechcą polubić fanpage. Dlaczego? Ponieważ zakup to „krótka piłka”. Klient wchodzi do sklepu, kupuje i często zapomina gdzie złożył zamówienie. Tymczasem polubienie strony jest niczym zapis do newslettera, a nawet lepiej, bo potencjalny klient może przez bardzo długi czas i z dużą częstotliwością odbierać informacje związane z marką. Dlatego sprzedaż lepiej zostawić na później. Najpierw należy zbudować bazę odbiorców.

Jeśli potencjalny klient ma polubić profil firmy, to znaczy, że na fanpage’u muszą się pojawiać treści interesujące dla jego grupy docelowej. Należy więc wyjść poza suchy opis produktów i oferty. Np. jeśli chcemy, aby odbiorcami marki były matki małych dzieci, warto na stronie publikować materiały, które mogą je zainteresować – w tym np. linki do ciekawych blogów dla rodziców, filmy dot. problemów typowych dla młodych matek itp. W ten sposób profil marki staje się czymś więcej niż kanałem reklamowym – staje się mini-portalem, z którym potencjalne klientki poczują się pozytywnie związane.

Pomiędzy tymi społecznościowymi wpisami, których celem jest budowanie pozytywnych relacji z grupą odbiorców, można zamieszczać także wpisy promocyjne, odnoszące się do oferty marki. I w tym miejscu warto postawić na posty sponsorowane. Pozwalają one wyróżnić wybrany wpis i wyświetlać go częściej osobom z określonej grupy odbiorców. To właśnie ten etap, na którym fanów możemy próbować przekształcić w klientów.

Zgodnie z Systemem Empemedia najpierw wyławiamy klienta z całej masy przypadkowych odbiorców, następnie edukujemy go (przez właściwy dobór treści na profilu)  i przygotowujemy do tego, aby w końcu mógł sięgnąć po konkretny produkt lub usługę. Osiągnięcie celu, jakim jest zaangażowany i lojalny klient, wymaga połączenia działań bezpłatnych (prowadzenie profilu), z działaniami płatnymi (wpisy sponsorowane, reklama).

Dzięki takiemu systemowi najbardziej zainteresowani fani stają się klientami firmy, a przez to, że pozostają fanami marki na Facebooku, stają się także częścią aktywnej społeczności lojalnych klientów. Osoby takie często polecają firmę rodzinie i znajomym, stając się również dobrowolnymi „ambasadorami marki”. To te najbardziej zaangażowane osoby najchętniej wystawiają opinie (recenzje), również na Facebooku.

Zanim jednak przeprowadzisz swojego odbiorcę przez ścieżkę od fana do klienta, powinieneś wykonać nieco pracy na wcześniejszych etapach. Jeśli profil marki już istnieje, warto przeanalizować jego jakość, tak aby określić punkt wyjścia do dalszych działań.

PS. Jeśli temat Cię zainteresował, dokładniejszy opis Systemu Empemedia oraz pytania, które pomogą Ci przeprowadzić samodzielny audyt marki na Facebooku znajdziesz w darmowym e-booku dostępnym na stronie ebook.empemedia.pl.

Marcin Pietraszek
Koordynator Projektów / CEO

sprzedaż na facebooku

Sprzedawaj dzięki Facebookowi

Czy mając konto firmy na Facebooku, możesz sprzedawać więcej? Tak! Mało tego, bo dziś Facebook nie jest już tylko uzupełnieniem dla innych form sprzedaży. Z powodzeniem mógłbym wskazać firmy, które całą swoją sprzedaż mogłyby generować wyłącznie przez Facebooka. Niepotrzebne strony internetowe, niepotrzebne sklepy stacjonarne, ba, niepotrzebne nawet maile i telefony – Facebook robi całą robotę.

(więcej…)

algorytm facebooka

Nowy algorytm Facebooka – czy naprawdę taki straszny?

Czy nowy algorytm Facebooka faktycznie uderzy w profile firmowe i utrudni promocję marek w najpopularniejszym portalu społecznościowym? Niekoniecznie. Najwięcej zależy od administratorów stron, a właściwie od tego, czy uda im się zaangażować swoich odbiorców.

Mocno komentowane ostatnio stwierdzenie Marka Zuckerberga, że Facebook będzie preferował w swym algorytmie treści od znajomych, kosztem wpisów ze stron, odebrane zostało jako zagrożenie dla profili firmowych. Warto jednak zwrócić uwagę na intencję, która z dużym prawdopodobieństwem przyświecała prezesowi Facebooka.

Oceniając tę wypowiedź w szerszym kontekście, można podejrzewać, że celem Facebooka jest nie to, by zmniejszyć znaczenie stron, ale by wyeliminować treści nieinteresujące dla odbiorców oraz takie, które wprowadzają w błąd. Dobry content firmowy nadal będzie miał szansę zdobywać duże zasięgi, przy czym nie ukrywajmy – „dotowanie” wpisu budżetem reklamowym może w tym poważnie pomóc, a znaczenie publikacji sponsorowanych będzie rosło.

Facebook zmienia się non-stop

Miejmy jednak świadomość, że algorytm Facebooka nie jest tworem stałym, który zmienia się raz na kilka lat. W swoim algorytmie portal uwzględnia aż 100.000 indywidualnych czynników, a zmiany wprowadzane są niemal non-stop, nawet kilka razy w tygodniu. Nie jest więc tak, że obudzimy się pewnego dnia i z zaskoczeniem odkryjemy, że jakiś nowy algorytm zastąpił ten dotychczasowy – algorytm jest modyfikowany nieustannie.

Zakładając ciągłość systemu, możemy uznać, że to co dotychczas uchodziło na Facebooku za dobre praktyki, nadal należy do zalecanego zestawu działań, przy czym należy skupić się na nich jeszcze bardziej.

Celem administratorów stron, którzy chcą osiągać dobre wyniki, nie powinno być więc szukanie sposobów na „obejście systemu”, ale przygotowywanie jak najbardziej wartościowych i interesujących treści dla swoich odbiorców, a wtedy nie będą musieli martwić się o spadek zasięgów. Facebook nie lubi spamu, nie lubi wpisów pozbawionych wartościowych treści (np. konkursów typu „jakim rodzajem kawy jesteś?”, nie znosi nachalnych zachęt do polubienia lub skomentowania wpisu, a niedawno dostał alergii na krzykliwe i wprowadzające w błąd nagłówki (tzw. clickbaity).

Przede wszystkim: angażuj

Tzw. „nowy algorytm” ma sprawić, że właśnie tego typu treści zostaną wyeliminowane – a więc ma on uderzyć przede wszystkim w „cwaniaczków” próbujących różnymi sztuczkami skłonić użytkowników Facebooka do klikania.

Zamiast jednak mówić o tym, czego unikać, skupmy się na tym, co możemy zrobić, by zwiększyć zasięg organiczny wpisów z profilu firmowego.

Gdybym musiał w trzech słowach napisać, jak poradzić sobie z „nowym algorytmem” Facebooka, napisałbym: wywołuj aktywne zaangażowanie.

To najważniejsza zasada. Dawniej Facebook nie rozróżniał zaangażowania fanów na bierne i aktywne, ale teraz się to zmienia. Z zaangażowaniem biernym mamy do czynienia wówczas, gdy odbiorca czyta wpis, klika w obrazek lub link, a nawet lajkuje post. Bierne zaangażowanie nadal będzie ważne, ale post otrzyma jeszcze więcej punktów, jeśli wywoła zaangażowanie aktywne – tzn. komentarze i udostępnienia.

Mało tego, bo prawdopodobnie nie każdy komentarz będzie równie cenny. Więcej punktów otrzyma komentarz dłuższy, bardziej merytoryczny i wielopoziomowy (gdy komentarz będzie miał „podkomentarze”). Wpisy wywołujące aktywne zaangażowanie będą wyświetlane w pierwszej kolejności, dlatego markom powinno zależeć na publikowaniu takich treści, który mają szansę naprawdę zainteresować ich odbiorców.

Jeśli treści z profilu firmowego będą udostępniane przez fanów marki, a następnie przez ich znajomych, wówczas zasięg postów firmowych będzie wzrastał, nawet jeśli dany wpis nie będzie sponsorowany.

Cały artykuł opublikowany został w portalu Nowy Marketing – kliknij, by przeczytać cały tekst.

turystyka-facebook

Profil na Facebooku dla firmy turystycznej

Użytkownicy Facebooka i Instagrama uwielbiają turystykę! Z tego też powodu profil na Facebooku dla firmy turystycznej to bardzo dobry pomysł. Działania na Facebooku warto wzmocnić obecnością na Instagramie.

Naprawdę trudno dziś sobie wyobrazić firmę turystyczną, którą stać by było na ignorowanie ogromnego potencjału, jaki tkwi w Facebooku, Instagramie, czy też ogólniej – w mediach społecznościowych. Ludzie uwielbiają oglądać atrakcyjne zdjęcia z miejsc, które mogliby odwiedzić i warto ten trend wykorzystać, koncentrując się w szczególności na materiałach wizualnych: fotografiach i video.

Jak prowadzić konto na Facebooku?

Turystyka to szeroka kategoria – może obejmować m.in. pośredników oferujących wczasy stacjonarne i wycieczki objazdowe, portale turystyczne, wyszukiwarki ofert, blogi podróżników i przewodników czy też strony poszczególnych obiektów turystycznych.

W każdym przypadku dokładna taktyka działań na Facebooku powinna być nieco inna. W tym tekście chcę się jednak skupić nie na różnicach, a na podobieństwach. Bez względu na to, jaką konkretnie działalność prowadzisz, to jeśli ma ona związek z turystyką, prawdopodobnie powinieneś zwrócić szczególną uwagę na poniższe kwestie.

Bezpośredni styl komunikacji. Podróże zbliżają ludzi, a gdy rozmawiamy o turystyce, nie sprawdzi się język sztywny i oficjalny. Do odbiorców najlepiej zwracać się per „Ty”, w sposób kulturalny, ale przy tym ciepły i zachęcający do kontaktu. Dokładnie tak, jak zwracalibyśmy się do miłego sąsiada (lub sąsiadki) na leżaku obok, gdy wspólnie wypoczywamy na egzotycznej plaży.

Atrakcyjne zdjęcia. Nawet jeśli reprezentujesz muzeum wojskowe zlokalizowane w bunkrze, na Facebooku powinieneś skoncentrować się na zdjęciach. Zakładam, że chcesz przyciągnąć ludzi do konkretnych miejsc, chcesz aby je odwiedzili. Dziś bez materiałów graficznych tego nie osiągniesz. W dodatku zdjęcia powinny być dobrej jakości, odpowiednio rozjaśnione i nasycone. Jeśli Twoja strona ma jakikolwiek związek z turystyką, nie unikaj Photoshopa (mogą też przydać się inne programy do grafiki, np. Canva).

Video. Zdjęcia to coraz częściej za mało. Odbiorcy chcą, abyś pokazał im miejsca warte odwiedzenia i to w taki sposób, jakby już tam byli. Jeśli tylko możesz, publikuj materiały video, przy czym filmy nie muszą być aż tak perfekcyjne jak zdjęcia. Pamiętaj tylko, by załadować film bezpośrednio do Facebooka a nie linkować do YouTube (Facebook tego nie lubi i „tnie zasięgi” takich postów).

Slajdy ze zdjęć. Jeśli nie posiadasz zbyt wielu materiałów video, ale zależy Ci na bardziej dynamicznym i angażującym przekazie, Facebook umożliwia generowanie slajderów. Są to połączone ze sobą zdjęcia (maksymalnie 10), wyświetlane w formie filmu. Ustawić można m.in. czas wyświetlania poszczególnych slajdów oraz muzykę, jaka ma towarzyszyć pokazowi. Slajder może być dodatkowo promowany i warto skorzystać z tej możliwości, by wyświetlić pokaz zdjęć jak największej grupie odbiorców. Bardzo często slajdery uzyskują dużo reakcji (wyświetleń, polubień, komentarzy).

Porady turystyczne. Postaraj się podpowiedzieć swoim obserwatorom, co i gdzie mogą zobaczyć, czy też jak przygotować się do podróży lub wizyty w miejscu, które prezentujesz na Facebooku. Bądź pierwszym źródłem informacji dla tych, którzy chcą skorzystać z Twojej oferty. W tym celu śledź również komentarze oraz zapytania na Messengerze, aby na bieżąco odpowiadać na pytania osób odwiedzających profil.

Konkursy. Nie w każdej branży mają sens, ale w turystyce – tak. Pozwalają zaangażować publiczność, a w dodatku można to osiągnąć w prosty sposób, np. poprzez zachęcenie do podzielenia się zdjęciem z wakacji. Najlepsze zdjęcia powinny zostać nagrodzone, choćby drobnym gadżetem (ale uwaga – nie kuponem rabatowym!).

Pokazywanie materiałów zewnętrznych. Nie ograniczaj się wyłącznie do prezentowania materiałów własnych. Nie bój się linkować do stron z ciekawymi artykułami bądź filmami nawiązującymi do tematyki, którą poruszasz. W ten sposób nie tylko nie podważysz swojej eksperckiej wiedzy, ale jeszcze wzmocnisz swój wizerunek jako specjalisty od określonej tematyki. Pokażesz bowiem, że „ogarniasz cały internet” w tym obszarze turystyki, którym się zajmujesz.

Rożnorodność. Dbaj o to, aby kolejne wpisy różniły się od siebie. Od czasu do czasu dodaj galerię zdjęć, innym razem link z jednym zdjęciem, jeszcze kiedy indziej – link z galerią 5 zdjęć. Profil turystyczny nie może być nudny i sztampowy. Niech dzieje się na nim jak najwięcej!

Jak promować firmę turystyczną na Facebooku?

Niektórzy eksperci od Facebooka, którzy usiłują przekonywać, że korzystanie z opcji „Promuj post” świadczy o amatorskim podejściu do reklamy. To bzdura! Tak naprawdę nie liczy się to, z jakiego narzędzia korzystasz, ale jak to robisz. Umiejętne wykorzystanie opcji postów sponsorowanych w branży turystycznej pozwala osiągać fantastyczne efekty. Trzeba to jednak robić z głową, np. dostosowując  grupę docelową do konkretnego wpisu.

Dokładnie tak! Jeśli sprzedajesz wyjazdy wakacyjne, to wpis o urlopie na Mauritiusie powinien mieć inną grupę docelową niż post na temat weekendu w aquaparku gdzieś w Polsce. W tym pierwszym przypadku możemy skoncentrować się na odbiorcach, którzy często podróżują za granicę i interesują się tematyką podróżniczą. W drugim – postawmy na rodziny z dziećmi, w pierwszej kolejności w promieniu 100-200 km od promowanego miejsca. Na profilu związanym z turystyką czasem zalecamy stosowanie nawet kilkunastu (lub więcej) grup odbiorców!

Wpisy sponsorowane powinny kierować do poszczególnych ofert lub tekstów związanych z turystyką. Warto jednak pomyśleć także o reklamie, która będzie ściągała ruch bezpośrednio do profilu. Tutaj polecam już reklamę przygotowaną w Menedżerze Reklam i ustawienie jej do ciągłego wyświetlania z określonym budżetem dziennym. Dzięki temu liczba osób obserwujących profil będzie się stale powiększać. Tworząc taką kreację reklamową, najlepiej zrobisz wykorzystując atrakcyjne zdjęcia miejsc, o których piszesz na swoim profilu. Zdjęcia te powinny być mocną zachętą do pozostania w kontakcie z Twoją marką.

Ważne – reklamy na Facebooku mogą być wyświetlane także na Instagramie i w przypadku branży turystycznej, gorąco zachęcam do korzystania z tej świetnej możliwości. Jeśli masz dobre zdjęcia, nie ograniczaj się do Facebooka.

Firma turystyczna na Instagramie

Na koniec kilka słów o wykorzystaniu w turystyce Instagrama. Krótko, ponieważ zasady są tutaj analogiczne jak w innych branżach.

turystyka-socialmedia

Podstawa to atrakcyjne zdjęcia. Do tego niezwykle istotne jest odpowiednie tagowanie. W podpisie możesz użyć maks. 30 hashtagów, ale niech będą one odpowiednie. W pierwszej kolejności opisz miejsce, które jest na zdjęciu (np. #rzym #roma #włochy #italy), w drugiej kolejności użyj haseł popularnych w danej lokalizacji (np. #visititaly). Na koniec, dodaj kilka tagów, które są wyszukiwane przez osoby lubiące podróże (np. #ig_travel #discovery). Unikaj tagów zbanowanych (np. #instafollow). Poznasz je po tym, że gdy wyszukasz takie hasło na Instagramie, wyświetli Ci się mało zdjęć oraz informacja, że hasło zostało zablokowane ze względu na zgłaszane nadużycia.

Tagowanie to jednak nie wszystko. Odwiedzaj także profile swoich followersów, a także zaglądaj na inne konta związane z tymi samymi i podobnymi tagami. Lajkuj, komentuj, a od czasu do czasu wrzuć jakieś insta-stories (relację, która zniknie po 24 godzinach). Jeśli nie masz innego contentu, niech będzie to przynajmniej ładne zdjęcie.

A dodatkowo: nie zapomnij o linku do strony firmy w opisie profilu, odpowiadaj na wiadomości wysyłane przez followersów za pomocą Insta Direct, reaguj na komentarze. Wszystko to nie jest trudne, ale fakt – wymaga czasu i sporego zaangażowania.

Jeśli chcesz mieć profesjonalne konto na Facebooku lub Instagramie, ale nie masz czasu zająć się jego prowadzeniem, skontaktuj się z nami. Chętnie pomożemy.

Przykład profilu z branży turystycznej, który znajduje się pod naszą opieką:

firmy-slubne-na-facebooku

Jak prowadzić Facebook i Instagram w branży ślubnej?

Facebook i Instagram w branży ślubnej sprawdza się wyśmienicie. Jeśli więc szukasz sposobów na skuteczną promocję sukien ślubnych, butów do ślubu, dekoracji sal weselnych, organizacji ślubów i wesel, usług fotografii ślubnej lub jakichkolwiek innych ofert skierowanych do panien i panów młodych, zdecydowania warto skorzystać z możliwości jakie dają media społecznościowe.

Branża pełna emocji

Firmy działające w branży ślubno-weselnej mogą liczyć na dużo większe zainteresowanie potencjalnych klientów (a szczególnie klientek), niż marki w innych obszarach biznesu. Słowem kluczowym, stanowiącym odpowiedź na pytanie „dlaczego?”, są tutaj: emocje.

Ślub uchodzi za jedno z najważniejszych i najbardziej emocjonujących wydarzeń w życiu człowieka. Większość młodych par bardzo długo i starannie przygotowuje się do ślubu i wesela. A co za tym idzie – dokładnie analizują oferty i szczegółowo rozważają możliwe opcje, poświęcając mnóstwo czasu na zapoznanie się ze skierowanymi do nich produktami i usługami.

Niezwykle istotny jest również fakt, że Polacy są w stanie przeznaczyć na ślub i wesele naprawdę duże pieniądze. O ile w innych branżach produkty i usługi klasy premium stanowią margines sprzedaży, o tyle osoby planujące swój ślub i wesele często decydują się na najdroższe warianty produktów i usług, stawiając przede wszystkim na wysoką jakość. Cena ma w tym przypadku drugorzędne znaczenie.

Mało tego, bo jeśli młodzi znajdą coś ciekawego dla siebie, chętnie podzielą się informacjami na ten temat z innymi narzeczonymi – w szczególności dotyczy to panien młodych, które dyskutują o sukniach, makijażu ślubnym czy fryzurach na forach internetowych, czy właśnie, na Facebooku i Instagramie.

Z tego też powodu w przypadku tej grupy klientów możemy liczyć na bardzo dużą aktywność w mediach społecznościowych (np. lubienie postów powiązanych  tematyką ślubną) oraz na zaangażowanie (komentarze, wysyłanie pytań, wystawianie opinii, dyskusje na profilu firmy pomiędzy samymi klientkami).

W branży ślubnej klient przychodzi raz

Jak w każdej branży, również w tej znajdziemy specyficzne trudności związane z promocją – w przypadku ślubów i wesel problem może stanowić jednorazowość klientów. Zdecydowana większość narzeczonych skorzysta z oferty tylko raz. Zazwyczaj nie mamy szans na sprzedaż abonamentową lub wielokrotną.

Chcąc przezwyciężyć ten podstawowy kłopot, możemy pomyśleć np. o sprzedaży parasolowej – tzn. poza produktem podstawowym, zaoferować klientom i klientkom również inne produkty przydatne podczas ślubu i wesela. Jeśli sami nie jesteśmy w stanie poszerzyć oferty, możemy spróbować współpracy z odpowiednią firmą. Np. wynajmując salę weselną, możemy zaproponować cały pakiet usług, włącznie z dekoracją sali, wodzirejem, zespołem muzycznym czy fotografem ślubnym.

Szansy na większą sprzedaż warto upatrywać także w poleceniach. Młodzi, jeśli są zadowoleni, np. z fotografa ślubnego, prawdopodobnie polecą go również innym parom. Podobnie z salą weselną, butami, kwiatami, kosmetyczką… Dzięki temu zdarza się, że jedna zadowolona para ściąga za sobą całą lawinę kolejnych klientów.

Firma ślubna na Facebooku

Stawiając pierwsze kroki na Facebooku, firma z branży ślubnej powinna przede wszystkim podkreślać, że jej oferta jest skierowana właśnie do młodych par. Jeśli oferta jest szersza (np. sale ślubne i konferencyjne, fryzury ślubne i „codzienne”), warto rozważyć utworzenie oddzielnego profilu specjalnie dla panien i/lub panów młodych. Dzięki temu będziemy mieli pewność, że okolicznościowy charakter produktów bądź usług zostanie odpowiednio wyeksponowany i nie zniknie pomiędzy wpisami o bardziej ogólnym charakterze.

Jeśli firma świadczy usługi fotograficzne dla młodych par, to o ile ma już portfolio, wykorzystanie Facebooka będzie stosunkowo proste. Wystarczy każdego dnia publikować inne zdjęcie, dbając przy tym o różnorodność ujęć i sesji, chyba że zależy nam na promowaniu konkretnego stylu sesji (np. boho lub glamour). Pomiędzy wpisami, które mogą mieć także postać całych galerii zdjęć, pokazów slajdów lub video-sliderów, warto przedstawić samych fotografów, a nawet pokazać ich pracę „od zaplecza”. Od czasu do czasu można pomyśleć o specjalnej promocji, która skłoni do złożenia zamówienia niezdecydowanych klientów.

branza-weselna-facebook

Oczywiście nie każda firma będzie miała równą łatwość z prezentowaniem atrakcyjnych zdjęć, choć trzeba brać pod uwagę, że w przypadku oferty ślubno-weselnej właśnie zdjęcia mogą okazać się szczególnie skutecznym „handlowcem”. Bez względu na to, co oferujemy, warto to odpowiednio zwizualizować i to tak, by bezwzględnie kojarzyło się właśnie ze ślubem lub weselem.

Jak już wspomniałem, potencjalni klienci zainteresowani ofertami z kategorii ślubnej to osoby wyjątkowo aktywne, zaangażowane i emocjonalnie nastawione do każdej decyzji zakupowej. A to sprawia, że i na to powinniśmy być odpowiednio przygotowani.

Przede wszystkim z góry załóżmy, że prędzej czy później zaczniemy otrzymywać mnóstwo zapytań, a wiele (jeśli nie większość) z nich będzie kierowana nie e-mailowo bądź telefonicznie, ale przez Messenger (facebookowy komunikator). Jeśli nie chcemy zniechęcić klientów, odpowiadajmy na nie wyczerpująco i na bieżąco, poświęcając każdej klientce lub klientowi tyle uwagi, ile potrzebuje.

Nie możemy też przeoczyć pytań, jakie niektóre osoby będą zadawały w komentarzach pod wpisami – ich również nie należy pozostawiać bez odpowiedzi.

Bardzo ważną rolę mogą także pełnić recenzje produktów bądź usług na Facebooku – za pozytywne dziękujmy, a negatywne starajmy się grzecznie wyjaśnić, wykazując przy tym maksimum dobrej woli i zrozumienia. Pamiętajmy, że nasze publiczne odpowiedzi na uwagi klientów mogą mieć ogromny wpływ na decyzje zakupowe kolejnych.

Jaki z tego wniosek? Jeśli chcemy promować firmę z branży ślubno-weselnej na Facebooku powinniśmy skupić się na dwóch aspektach. Pierwszy to atrakcyjny content zdjęciowy. Drugi – jak najdoskonalsza obsługa zapytań oraz doradzanie klientom bezpośrednio przez narzędzia dostępne w portalu społecznościowym.

Dodatkowo – starajmy się wykorzystać emocjonalne zaangażowanie klientów: zadawajmy pytania, prowokujmy do dyskusji, a nawet zachęcajmy, by i oni przesyłali wykonane przez siebie zdjęcia. Większemu zaangażowaniu będą także służyły konkursy z nagrodami.

Branża weselna na Instagramie

Branża ślubno-weselna to jedna z zaledwie kilku, dla których obecność na Instagramie powinna być absolutnym „must have”. To właśnie na Instagramie przyszłe panny młode poszukują inspiracji do tego, by jak najwspanialej zaaranżować swój ślub i wesele. To tam poszukują biżuterii, sukni ślubnej, butów, fryzur, dodatków, czy też pomysłów na sesję fotograficzną.

Aby skutecznie promować profil na Instagramie, w podpisach zdjęć używajmy hasztagów związanych ze ślubem i weselem. Używajmy zarówno słów polskich, jak i angielskich, ponieważ większość użytkowników (także z Polski) w tym akurat portalu wyszukuje zdjęć z całego świata.

sensatiano1

Kolejna sprawa to aktywne pozyskiwanie fanów. Jak odnaleźć osoby, które planują ślub lub wesele? Nic prostszego! Wystarczy odnaleźć osoby, które w ostatnim czasie dodały zdjęcie z hasztagiem „zaręczyny”. Jeśli w imieniu marki polubimy wpis zaręczynowy, a tym bardziej skomentujemy go (np. wysyłając gratulacje), mamy duże szanse, że dana osoba odwiedzi profil naszej firmy.

Na Instagramie najważniejsze są zdjęcia, ale nie zapominajmy o takich podstawach jak wskazanie danych kontaktowych czy też adresu sklepu. Warto wiedzieć, że również na Instagramie użytkownicy mogą wysyłać wiadomości i zadawać pytania w komentarzach. Jeśli oferta ich zainteresuje, na pewno skorzystają z tej opcji, więc w tym przypadku również należy dbać o udzielanie odpowiedzi.

Reklama ślubna na Facebooku i Instagramie

Facebook umożliwia kierowanie reklam jednocześnie na Facebook i Instagram. Jeśli działasz w branży ślubno-weselnej, skorzystaj z tej opcji. Jeśli odpowiednio ustawisz grupę odbiorców, nie ma ryzyka, że reklama będzie się wyświetlała np. klientom z zagranicy, co dla większości firm działających w Polsce nie miałoby wartości.

Podstawa targetowania to ustawienie płci, wieku i lokalizacji odbiorców. Jeśli firma działa na terenie całego kraju, ustawiamy oczywiście Polskę, ale jeśli chcemy skoncentrować się na mieszkańcach konkretnego regionu lub miasta, Facebook umożliwia bardzo dokładne ustawienie obszaru, na jakim reklama będzie wyświetlała.

Jeśli reklamę kierujemy do narzeczonych, to właściwą grupą docelową będą zazwyczaj osoby w wieku 20-40 lat, których status związku na Facebooku został określony jako „zaręczony/a”. W wielu sytuacjach już takie ustawienia będą wystarczające, aby reklama dotarła do właściwych odbiorców. Jeśli chcemy, możemy doprecyzować także zainteresowania, ustawiając reklamę tak, aby docierała do osób interesujących się tematyką ślubno-weselną.

Jeśli chcemy skorzystać z zalet remarketingu, proponuję ustawić oddzielną reklamę z pikselem Facebooka. Wówczas reklama będzie się wyświetlała tym osobom, które nie dawniej niż 180 dni temu (można ustawić także krótszy okres) odwiedziły naszą stronę internetową. W ten sposób mamy szansę skłonić je do powrotu i do gruntownego przemyślenia naszej oferty.

Poza reklamą, która będzie stale przyciągała odbiorców czy to na nasz profil na Facebooku, czy bezpośrednio na stronę internetową, zachęcam także do korzystania z postów sponsorowanych, które pozwalają trafić z ciekawym zdjęciem lub wpisem do znacznie większej grupy niż tylko do osób, które już polubiły profil marki. Gdy post jest interesujący dla odbiorców, czasem wystarczy „dotować” go nawet symboliczną kwotą (10-50 zł), by otrzymać rewelacyjne rezultaty w postaci dużego zasięgu, liczby reakcji, komentarzy i udostępnień, a to z kolei często przekłada się również na sprzedaż.

Pamiętajmy jednak, że Facebook jest tak skonstruowany, że nawet w przypadku płatnej promocji najlepsze efekty osiągają te wpisy, które są ciekawe dla odbiorców. Im atrakcyjniejszy wpis, tym jego zasięg jest większy.

Na szczęście w branży ślubno-weselnej stworzenie contentu, który wzbudzi gorące emocje u przygotowujących swój ślub narzeczonych nie jest szczególnie trudne. Zadanie to wydaje się stosunkowo proste – przynajmniej na tle innych, znacznie mniej emocjonujących branż.

Przykład firmy z branży ślubnej, którą wspieramy w zakresie mediów społecznościowych:

 


PS. Jeśli nie chcesz lub nie masz czasu samodzielnie prowadzić kont swojej marki na Facebooku i Instagramie  – możesz zlecić to zadanie Agencji Empemedia. Jeśli wolisz zająć się tym sam lub przekazać to zadanie pracownikom – chętnie przeszkolimy Ciebie lub wskazane przez Ciebie osoby w czasie 1-dniowych lub 2-dniowych warsztatów w Twojej firmie. Zapraszam do kontaktu.

 

instagram-dla-firm

Instagram w biznesie – od czego zacząć?

Większość przedsiębiorców i menedżerów ma już świadomość, że warto prowadzić profil firmy na Facebooku. Ale Instagram? Po co? I z której strony go ugryźć, by przyniosło to firmie korzyści? W tym krótkim poradniku postaram się nieco przybliżyć temat.

Instagram należy obecnie do Facebooka. Największy portal społecznościowy nieźle się wykosztował, aby przejąć prawa do popularnego serwisu ze zdjęciami, ale zdecydowanie nie należy tego rozpatrywać w kategoriach dobrego gestu. Facebook miał w tym interes i to bardzo poważny.

Instagram swą ogromną popularność notuje przede wszystkim na urządzeniach mobilnych, a trzeba zauważyć, że dziś „oglądalność” internetu na komórkach zaczyna nawet przewyższać korzystanie z komputerów stacjonarnych i laptopów. Trend ten jest wyraźny i jeszcze długo będzie przybierał na sile.

Druga sprawa – zdjęcia i video. Spece od Facebooka przewidują, że już wkrótce treści graficzne całkowicie zdominują internet, a przynajmniej media społecznościowe. Czytanie wymaga dłuższego zaangażowania – oglądanie jest bardziej spontaniczne i wywołuje większe emocje. Dlatego internauci coraz mniej czytają, a coraz więcej oglądają. To drugi trend.

Facebook zrozumiał, że jeśli chce się rozwijać, musi te trendy uwzględnić. Albo uda mu się wykorzystać modę na treści w formie zdjęć i video, albo zacznie powoli wypadać z rynku.

Gdy jednak głębiej się nad tym zastanowić, jest to wskazówka dla wszystkich, którzy chcą zarabiać w internecie. Przyszłość jest w tzw. contencie graficznym. Kto tego nie zauważy na czas, prędzej czy później wypadnie z gry.

Instagram – raj dla marki

Instagram jest portalem społecznościowym w zupełnie innym znaczeniu niż Facebook. Instagram powstał z myślą o tym, by utrwalać bieżące chwile. Zgodnie z pierwotną ideą: jesteś na imprezie, robisz sobie „selfie” ze znajomymi  i natychmiast wrzucasz fotkę na Instagram, by wszyscy zobaczyli co, gdzie i z kim robisz. Albo: widzisz coś niesamowitego i natychmiast dzielisz się tym ze światem.

Rzeczywistość przerosła jednak oczekiwania autorów aplikacji. Obecnie na Instagramie znajdziemy zarówno mnóstwo zdjęć „selfie”, wykonanych tak przez „zwykłych ludzi”, jak i przez tzw. modelki-fitness (i nie są to bynajmniej wyłącznie zdjęcia twarzy). Znajdziemy też jednak mnóstwo fotografii podróżniczych, artystycznych, zdjęć architektury, czy nawet obrazów. Instagram to również cała kopalnia produktów – pięknych samochodów, modnych ubrań, drogich zegarków, czy też żywności dietetycznej (i wszelkiej innej).

To, co wyraźnie odróżnia Intagram od innych mediów, to estetyka. Co do zasady na Instagram trafiają rzeczy ładne – nie ma tam miejsca na obrazy wzbudzające obrzydzenie, pokazujące przemoc czy choroby. To w większym stopniu wyidealizowany świat, w którym lajki zbiera wszystko to, co atrakcyjne, drogie, wręcz przeestetyzowane. A takie środowisko stanowi idealne miejsce do prezentowania produktów i do wzmacniania pragnienia ich posiadania.

Ostatecznie więc Instagram stanowi wymarzone otoczenie dla działań wizerunkowych, marketingowych, reklamowych dla bardzo wielu produktów czy nawet usług. Czy nie chciałbyś, aby Twój produkt pojawił się pomiędzy zdjęciem Bentleya i luksusowego hotelu? Albo pomiędzy zdjęciem Rihanny i modelek w strojach z Victoria’s Secrets? Nie oszukujmy się – niezależnie od Twoich osobistych zapatrywań, większości marek takie towarzystwo ujmy nie przyniesie.

Co musisz mieć, by zaistnieć na Instagramie?

Aby dobrze wykorzystać możliwości, jakie daje Instagram, warto się odpowiednio przygotować. Jak? Przede wszystkim z wyprzedzeniem przygotowując zdjęcia. Ale skąd je wziąć?

Koncepcje mogą być tutaj różne. Np. my na jednym z prowadzonych przez nas kont wykorzystujemy w dużej mierze fotografie produktów nadsyłane przez klientki zadowolone z zakupu. Skąd je bierzemy? Klientki same je przesyłają, choć nasze zachęty także im w tym pomagają. A wykorzystywanie materiałów od społeczności pogłębia więzi pomiędzy klientkami a marką.

Na profilu Empemedia.pl znajdziecie natomiast zdjęcia architektury. Teoretycznie nie ma to związku z naszą działalnością. W praktyce – pokazujemy spójny styl i odwołujemy się do bliskich nam wartości, takich jak projektowanie (komunikacji), zwracanie uwagi na detale (podczas współpracy z Klientami), czy nawet na związki z Warszawą (poprzez zdjęcia z tej lokalizacji). A więc można – szczególnie w przypadku usług, odejść od dosłowności na rzecz symboliki, analogii, porównań.

Zdecydowanie najbardziej oczywistym, a zarazem bardzo dobrym pomysłem może być przygotowanie profesjonalnej sesji fotograficznej od razu z myślą o zdjęciach na Instagram. Taką sesję produktową można przeprowadzić raz na kilka miesięcy, od razu zapewniając sobie content na długi czas. Ważne tylko, aby pogodzić spójny styl poszczególnych fotografii z pewnego rodzaju różnorodnością, tak aby profil był z jednej strony charakterystyczny dla marki, a z drugiej, by nie wiało nudą.

Odradzałbym natomiast to, co robi wiele agencji marketingowych i social media prezentując swoją działalność. Pokazywanie zespołu pracowników (obojętne czy występujących na konferencjach czy jedzących pizzę) może być fajne jako urozmaicenie i sposób na przybliżenie odbiorcom ludzi stojącym za daną marką – tak, to ociepla wizerunek. Ale bazowanie wyłącznie na fotografiach tego typu raczej nie przyniesie firmie korzyści w dłuższym okresie czasu. Podobnie publikowanie inspirujących cytatów, a więc jednak – tekstów. Instagram pragnie obrazów, nie liter i warto o tym pamiętać.

Ważne, aby przemyśleć, jak ma wyglądać profil marki, a następnie trzymać się raz ustalonej strategii. Nie bezwzględnie, bo jednak warto dopuścić pewną spontaniczność, ale – powiedzmy – w 80% sytuacji.

Dobre zdjęcia to nie wszystko

Instagram zdjęciami stoi, ale wrzucanie ładnych zdjęć to za mało, by budować popularność marki. Warto pamiętać także o regularnych działaniach, które będą zwiększały popularność profilu.

Obserwuj i komentuj profile innych  – zamiast czekać, aż ktoś polubi wrzucone przez Twoją markę zdjęcie, sam wyjdź do innych użytkowników Instagrama i polub ich zdjęcia. Zasada wzajemności sprawi, że im więcej lajków dasz innym, tym więcej sam ich otrzymasz.

Utwórz hasztag związany z Twoją marką – używaj charakterystycznego słowa ze znakiem #, a więc tzw. hasztaga, by oznaczać zdjęcia swojej marki. Zachęcaj do jego stosowania także klientów i partnerów biznesowych. Dzięki temu łatwo odnajdziesz informacje nawiązujące w jakikolwiek sposób do Twojej marki.

Organizuj konkursy – konkurs na Instagramie najczęściej polega na zachęcaniu użytkowników aplikacji do publikacji zdjęć związanych z marką. Zdjęcia powinny być oznaczane konkursowym hasztagiem. Przygotuj regulamin, w którym zastrzeżesz sobie prawo do udostępniania takich zdjęć. Dla autorów najlepszych fotografii przygotuj nagrody.

Korzystaj z wielu hasztagów. Pod każdym zdjęciem możesz dodać do 30 hasztagów, czyli w tym przypadku – słów kluczowych. Wykorzystuj je, ponieważ zdecydowana większość użytkowników Instagrama przeszukuje serwis właśnie poprzez klikanie w hasztagi.  Śledź popularne hasła i stosuj je, by przyciągać jak najwięcej użytkowników.

Stwórz opis firmy z linkiem na stronie profilu. Wypełniając metryczkę dot. marki, postaraj się jednym zdaniem uchwycić samo sedno swojej oferty. Nie zapomnij o umieszczeniu linku – do strony głównej, do listy aktualnych promocji lub do formularza zapisu na newsletter.

Integruj reklamę na Facebooku i Instagramie. Obecnie uruchamiając reklamę na Facebooku, od razu możesz ustawić jej wyświetlanie również na Instagramie. W niektórych sytuacjach warto skorzystać z tej opcji.

Jeśli masz pytania związane z prowadzeniem Instagrama lub chcesz, abyśmy poprowadzili konto Twojej firmy lub marki na Instagramie, zapraszam do Kontaktu.

 

Marcin Pietraszek
CEO Empemedia

facebok czy adwords

AdWords czy Facebook?

Jako medium reklamowe Google AdWords wciąż jeszcze pozostaje popularniejszym narzędziem niż Facebook. Jednak obecnie obydwie metody dotarcia do potencjalnych klientów zapewniają porównywalne możliwości. Google AdWords dociera do 95,4%* internautów w Polsce. Facebook ma na razie nieco gorszy zasięg – 81%. Ale obydwoma kanałami dotrzeć możemy do większości aktywnych konsumentów w Polsce.  Co więc wybrać? Google AdWords czy Facebook?

Kiedy wybrać Google AdWords?

Na początek małe zastrzeżenie. Google AdWords i Facebook Ads to narzędzia o odmiennym charakterze, dlatego trudno je porównywać 1:1. W praktyce jednak klienci często zastanawiają się nad tym, do której sieci skierować swój budżet reklamowy, a więc chcąc nie chcąc, obydwa narzędzia konkurują ze sobą.

Google AdWords może być doskonałym narzędziem  przede wszystkim do reklamowania tych produktów i usług, które są przez klientów poszukiwane.

Jeśli klient potrzebuje konkretnego urządzenia, książki, czy też usługi, najprawdopodobniej właśnie w Google rozpocznie swoje poszukiwania. Jeśli więc masz do zaoferowania np. “kursy języka angielskiego we Wrocławiu” albo “tanie lustrzanki” – właśnie Google AdWords może stanowić najlepszy kanał promocji.

Gorzej, jeśli to, co oferujesz jest nietypowe, nowe, niestandardowe. Jeśli oferujesz kurs tańca w stylu tanecznym, który jeszcze nie jest znany w Polsce, internauci nie będą poszukiwali go w Google. Albo jeśli chcesz prowadzić zajęcia z robotyki dla dzieci w miejscowości, w której nikt takich zajęć dotychczas nie prowadził, korzyści z reklamy AdWords (przynajmniej w samej wyszukiwarce) również mogą być niewielkie. Jeśli wydajesz debiutancką książkę autora, który nie jest celebrytą, a więc nie ma jeszcze swojej publiczności – tu także “wujek Google” nie pomoże.

Pewnym ratunkiem może być rozszerzenie reklamy w Google o banery reklamowe, które będą się wyświetlały w witrynach należących do sieci Google AdSense. W pewnych sytuacjach możesz też uwzględnić reklamę na YouTube, jednak i tutaj dopasowanie reklamy do grupy odbiorców nie będzie zazwyczaj tak precyzyjne jak na Facebooku.

Kiedy wybrać Facebook Ads?

Dokładnie w tych samych sytuacjach, w których Google sprawdza się słabo, warto zwrócić się w stronę Facebooka. Facebook umożliwia bowiem gromadzenie publiczności, a nawet budowanie społeczności wokół ciekawych idei, usług, czy też nowych produktów.

Reklama na Facebooku ułatwia dotarcie do klientów z innowacyjnymi, mało popularnymi produktami i usługami. Grupa docelowa jest dobierana m.in. na podstawie tego, na jakie wpisy na Facebooku reagowała dotychczas. 

Jeśli chcesz prowadzić zajęcia z unikalnego stylu tanecznego – pisz na Facebooku o tańcu w ogóle, przyciągaj osoby zainteresowane zajęciami tanecznymi, a pomiędzy bardziej ogólnymi wpisami przedstaw taniec, którego chcesz uczyć. Masz na to czas. Możesz pokazywać zdjęcia, filmy, cytaty dotyczące nowego stylu, systematycznie pogłębiając zainteresowanie tematem wśród potencjalnych klientów.

Jeśli chcesz prowadzić zajęcia edukacyjne z robotyki, kto będzie Twoim potencjalnym klientem? Prawdopodobnie rodzice dzieci w określonym wieku, załóżmy od 5 do 13 lat, mieszkający w określonej miejscowości. I do takiej właśnie grupy (rodzice dzieci o określonym wieku w mieście X i okolicy) możesz ustawić reklamę na Facebooku.

A co z książką?. Wydałeś powieść, której akcja rozgrywa się w średniowieczu. Do kogo powinieneś skierować reklamę? Może do klientów księgarń? A może do osób, które piszą o książkach? Facebook umożliwia dużo więcej – możesz skierować reklamę do osób, które jednocześnie interesują się konkretnym okresem historycznym oraz lubią literaturę. To da Ci dużo większą szansę na trafienie z informacją do najbardziej zainteresowanych osób.

Tak ustaloną grupę odbiorców możesz jeszcze zawęzić, np. zaznaczając, że reklama nie powinna się wyświetlać osobom, które pomimo, że spełniają powyższe warunki, dodatkowo interesują się tematyką fantasy. Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że ta „podgrupa”, choć lubi książki i interesuje się średniowieczem, bardziej ceni sobie książki nieco innego typu. Czasem wykluczając jakąś grupę, możesz uniknąć poważnych błędów.

Jednak możliwości ustawienie grupy odbiorców reklamy jest na Facebooku znacznie więcej. Reklamę możesz skierować np. do osób, które już polubiły Twój profil, a także do ich znajomych. Możesz też ustawić reklamę typu lookalike, czyli przeznaczoną dla osób podobnych do tych, które już polubiły Twój profil. Wówczas roboty Facebooka same ustalą, jakie cechy łączą Twoich obecnych fanów, po czym będą wyszukiwać w sieci osoby o podobnych cechach, prezentując im reklamę.

Co lepsze – Google AdWords czy Facebook Ads?

Oczywiście odpowiedź na tak postawione pytanie nie istnieje. W niektórych sytuacjach lepiej sprawdzi się Facebook, w innych Google. A najlepsze efekty przynosi zazwyczaj umiejętne łączenie obydwu przekazów reklamowych, pozwalających potencjalnemu klientowi na wielokrotne zetknięcie się z Twoją marką.

Jeśli jednak musisz wybierać na zasadzie “albo-albo”, weź pod uwagę wskazówki wymienione powyżej lub skontaktuj się z nami. Pomożemy Ci dokonać dobrego wyboru w konkretnej sytuacji, specyficznej dla Twojej firmy. 

 

Wyniki badań Gemius/PBI za wrzesień 2017

reputacja_restauracji

Jak zarządzać reputacją restauracji lub hotelu?

Dziś dbałość o reputację restauracji czy hotelu oznacza zupełnie co innego niż jeszcze kilkanaście, a nawet kilka lat temu. Niestety, nie wszyscy, którzy zarządzają tego typu obiektami dostrzegli, że obecnie gości powinni obsługiwać już nie tylko w lokalu, ale także w internecie. I nie mam na myśli sprzedaży dań obiadowych z dowozem do domu. Po prostu, klient, który odwiedza hotel lub restaurację osobiście, nie tam zgłasza swoje uwagi i nie tam pozostawi opinię.

(więcej…)

informacje-prasowe-pr

Jak działają informacje prasowe? 5 mitów na temat PR!

Czy dziś jeszcze informacje prasowe mają sens? Jak najbardziej! Informacje prasowe stanowią jeden z najważniejszych elementów komunikacji z rynkiem i potencjalnymi odbiorcami, szczególnie w internecie. To szansa, aby dotrzeć z informacjami na temat działalności marki do dziennikarzy, redaktorów i w końcu także do ich odbiorców. Skutecznie i bez ponoszenia dużych kosztów.

(więcej…)

facebook dla firm profil

10 błędów, jakie popełniają firmy na Facebooku. Cz. II – dla zaawansowanych

Zaawansowani użytkownicy Facebooka także popełniają błędy, a wynikają one często z ich przekonania, że poznali już wszystko, co można było poznać. Warto mieć na uwadze, że Facebook zmienia się bardzo dynamicznie i przeważnie słabo informuje o nowościach. Użytkownik sam musi trzymać rękę na pulsie, jeśli chce być na bieżąco. (więcej…)